Zarejestruj się u nas lub też zaloguj, jeśli posiadasz już konto. 

   Hutniczy Challenge

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum forum.hutnik.krakow.pl Strona Główna -> Kogel-Mogel
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Winnetou



Dołączył: 30 Sie 2004

PostWysłany: Czw Maj 09, 2019 2:28 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Udalo mi sie ukonczyc Cracovia Marathon. Czas nie byl rewelacyjny, bo troche ponizej 5 godzin, ale bieglem z kontuzja i wogole to byl moj debiut na zawodach biegowych. Ale zlapalem bakcyla i juz sie zapisalem na CRACOVIA POLMARATON. Odbedzie sie on 13.10.2019. Zapisy zaczely sie 3 dni temu i juz jest prawie 2000 zawdnikow.

Naprawde goraco plecam. Byloby fajnie pobiegac w hutniczym towarzystwie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Winnetou



Dołączył: 30 Sie 2004

PostWysłany: Wto Cze 04, 2019 1:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ponownie zapraszam na polmaraton krakowski. Miejsca jeszcze sa.

Zapisalem sie rowniez na Bieg Trzech Kopcow 29 wrzesnia. Dlugosc trasy 13 km, roznica poziomow 160 m.

Zapisy zaczely sie wczoraj i w ciagu 6 godzin zostal wyczerpany limit miejsc 3500 osob. Czy ktos juz kiedys biegl w tych zawodach i chcialby sie podzielic doswiadczeniem?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Winnetou



Dołączył: 30 Sie 2004

PostWysłany: Sro Cze 12, 2019 2:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

3 dni temu ukonczylem swoj pierwszy w zyciu pol maraton. Czas 1 h 46 min. Naprawde zlapalem bakcyla. Planuje w ciagu najblizszych 5-ciu lat przebiec ultra 100 km. Ktos jest jeszcze chetny Smile ?




Za kilka dni ukarze sie wstrzasajaca i mrozaca krew w zylach relacja z mojego 1.maratonu.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
metal
Site Admin


Dołączył: 23 Sie 2004
Skąd: http://www.hutnik.krakow.pl

PostWysłany: Pią Cze 28, 2019 1:08 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Winnetou, czy Ty nie miałeś biec w kwietniu maratonu?

Tymczasem gorąco zapraszam na kolejne organizowane przez nas zawody:
24 sierpnia, Łąki Nowohuckie, 5 i 10 km: Nowa Huta w Czterech smakach BIEG NOCNY - LATO:
https://ultratrailmalopolska.pl/pl/2019/06/19/nowa-huta-czterech-smakach-lato/

14 grudnia, Kasinka Mała, 35, 45, 64 i 105 km:
https://ultratrailmalopolska.pl/pl/winter-trail-malopolska-2019/

Dozo Smile

_________________
Staram się pisać poprawnie po polsku!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Winnetou



Dołączył: 30 Sie 2004

PostWysłany: Pią Cze 28, 2019 7:15 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

metal - czyzbys musial koniecznie udac sie do okulisty? Laughing

Jak oni organizuja te biegi w Kasince? Przeciez wtedy sniegi musze byc tam po pas.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
stazyja69



Dołączył: 28 Maj 2010
Skąd: NH

PostWysłany: Pią Cze 28, 2019 9:05 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jest gdzieś przebieg trasy 5 km ?
Szału u mnie niema , ale ...
70 lat NH i moje 50 .
W godzinę dam radę , a i czołówka jest Very Happy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
metal
Site Admin


Dołączył: 23 Sie 2004
Skąd: http://www.hutnik.krakow.pl

PostWysłany: Czw Lip 04, 2019 10:57 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Winnetou:
- odwiedzam okulistę czasami, pewnie za rzadko - stąd nie zauważyłem Twojego wpisu. Gratuluję!
- nie wiem kim są ONI, ale my organizujemy zawody ze startem i metą w Kasince niezależnie od śniegu/deszczu itp. Zerknij: https://www.youtube.com/watch?v=LRoIAyYzgEs
/miło mi będzie jeśli zasubskrybujesz nasz kanał/


Stazyja: Jedno kółeczko wokół Łąk Nowohuckich, dokładny przebieg trasy wrzucamy zazwyczaj koło tygodnia przed zawodami - często zależy on od tego, czy uda nam się wykosić zarośla, albo czy nie wystąpiły jakieś inne okoliczności.

_________________
Staram się pisać poprawnie po polsku!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Winnetou



Dołączył: 30 Sie 2004

PostWysłany: Czw Lip 04, 2019 1:07 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Metal - Te zawody w ultra-trialu wygladaja bardzo fajnie. W tym roku to juz nie dam rady, poniewaz juz mam zaplanowane urlopy. Ale obiecuje ze w przyszlym roku to na 100% wystartuje. Zwlaszcza, ze bardzo lubie biegac w trudnych i zimowych warunkach.

Jakie sa limity czasu na poszczegolnych dystansach?

Czy Wy jako organizatorzy rowniez biegacie?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Winnetou



Dołączył: 30 Sie 2004

PostWysłany: Czw Lip 11, 2019 2:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Opisze swoje przygotowania - zmagania do maratonu. Troche, aby namowic innych kolegow po szalu do "ruszenia dupy" i odkrycia jakim przepieknym sportem jest bieganie. Moze ktos sie przekona i tez potem zlapie bakcyla. Drugim powodem mojego opisu jest chec pochwalenia sie. A noz urzeknie kogos moja historia Very Happy .

Od malolata lubilem pakowac. Silownia byla prawie codziennie przez 20 lat. Jak starsi Hutnicy pewnie pamietaja, latwiej mnie bylo przeskoczyc, niz obejsc. Sam sie dziwie, ze to Pudzian, a nie ja zostal najsilniejszym czlowiekiem swiata. Tak to bylo do 34-go roku zycia, kiedy to pomyslalem, ze zrobilem sie strasznym klockiem. Postanowilem, ze trzeba to zmienic i zaczac biegac, aby na starosc byc bardziej ruchliwym. Na poczatku byla to 1 godzina tygodniowo i szlo strasznie opornie. Obecnie juz 2-3 godziny. Tez nie za wiele, ale niestety wykonujac prace fizyczna, nie ma na wiecej ani sily ani czasu.

Kiedy rok temu stuknelo mi 39 lat postanowilem, ze na 40-te urodziny musze zdzialac cos DUZEGO. Zrobilem wiec to:



Strasznie bylem z siebie dumny, ale po jakims czasie doszedlem do wniosku, ze to jednak nie jest to. Musi to byc cos naprawde MEGA.

Zawsze biegalem sobie jak Pan Fasola, samotnie po lasach i polach. Nadeszla jednak pora wyjsc do ludzi. Wpadl mi do glowy karkolomny pomysl z maratonem. Rodzina i znajomi pukali sie w czolo, kiedy slyszeli o moim pomysle. A ja patrzac w lustro, robilem to samo. Ale zawsze lubilem fizyczne wyzwania. Poza tym nigdy nie palilem, malo pilem, fastfoodow nie jem. Czuje sie mlodo. Czemu nie?

Moje jedyne dotychczasowe doswiadczenie z takim biegiem to bylo ogladanie w 1991 MS w lekkiejatletyce w Tokio, kiedy to Polka Wanda Panfil - Gonzales zdobyla zloty medal. A ze jako gowniarz bylem szybki i sprawny to zauroczony tym wydarzeniem jeszcze w tym samym roku wystartowalem w szkolnych zawodach w biegach na 2 km na Bloniach. Namowil mnie na to moj szkolny wuefista Cezary Kuleszynski. Czlowiek - legenda krakowskiej i nowohuckiej lekkoatletyki. Zajecia WueFu zawsze prowadzil on w dresie z napisem Hutnik KRAKOW, ktorego to klubu byl on kiedys zawodnikiem. Mysmy nazywali go, z racji okraglej lysej glowy Tytus. Byla kiedys taka madra malpa z komiksu. Obecna mlodziez pewnie nie ma zielonego pojecia o czym ja pisze. Na te zawody biegowe na Bloniach poszedlem jeszcze z innym kolega z klasy z Sebastianem R. Chlopak juz od malolata palil fajki, ale kondycje mial swietna. Mial on jeszcze 2 braci i juz w podstawowce trzesli oni osiedlem Strusia. Kto byl stamtad lub okolic to napewno poznal slynnych "Hindusow".

To byl moj jedyny raz kiedy to wystartowalem w zawodach biegowych. I teraz prawie po 30-tu latach postanowilem od razu uderzyc z grubej rury. Nie zadne 5 km, 10 km czy pol maraton, jak podpowiadali fachowcy i zdrowy rozsadek, lecz maraton 42 km i 195 m. Na Cracovia Marathon zapislem sie juz 8 miesiecy wczesniej. Bylem wniebowziety kiedy losowo przydzielono mi moj ulubiony numer startowy. Wzialem to za dobry znak. Trenowalem wcale nie duzo, bo tylko 2,5 h tygodniowo. Wiadomo, czas i praca nie pozwalaja na wiecej. Dlatego obawialem sie jak to bedzie. Czy dozyje czy przezyje. I pytanie zasadnicze. Jak pokonac Murzynow? Very Happy

Zaopatrzylem sie, jak sie potem okazalo, w zajebiste buty Asics Gel-Kayano. Ten model jest akurat dla plaskostopowiczow, ktorym i ja jestem. Naprawde robia duza roznice w dlugich biegach. Do tej pory biegalem w zwyklych adidasach, ale te buty naprawde sa swietne. Wrecz biegna same. Szczerze polecam.

Pol roku przed maratonem po raz pierwszy przebieglem 10 km w 1 h. Potem na 2 miesiace przed zawodami zrobilem 20 km w 2,5 h. Czasy slabe. Nie wrozylo to dobrze. Na 3 tygodnie przed maratonem przebieglem sie z Mistrzejowic do tesciowej w Stanislawicach. To taka wies za Klajem. Zajelo mi to 4 h. Rewelacji nie bylo. Bieglem wtedy przez Brzegi i aby upewnic sie ze biegne w dobrym kierunku zapytalem miejscowego chlopa czy dobrze sie kieruje w strone Niepolomic. Powiedzial, ze tak ale zebym zaczekal na autobus, bo to jest daleko. A ja na to, ze biegne do Stanislawic. Facet prawie spadl z traktora Very Happy . Trase znaczylem naszymi wlepkami. Minalem tez kilka boisk pilkarskich.




Mam cos takiego, ze lubie biegac sam. Przezywam wtedy stan Nirvany. Na dluzsze dystanse zabieram mp3 playera do sluchania muzyki. Na krotszych slucham tylko spiewu ptakow i nuce piosenke Wilkow "Lece bo chce".

Od dwoch lat dokuczaja mi kolana. Naprzemian w prawej i lewej nodze. W prawej poprawilo sie po fizjoterapii. Z kolei w lewej mam zapalenie torebki stawowej. Mialem rozne skany, fizoterapie i akupunkture. Za wiele to nie pomoglo. Ale po pokonaniu tych 30 km do Stanislawic problem zniknal. Odpukac kolano do dzisiaj nie boli. Cuda na kiju.

CDN.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Winnetou



Dołączył: 30 Sie 2004

PostWysłany: Wto Lip 16, 2019 2:39 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Na 9 dni przed maratonem w Wielki Piatek gralem w pilke z kolegami. Akurat tego dnia w Londynie bylo az 25 stopni ciepl, upal i palace slonce. Jak to zawsze przed treningiem posmarowalem kolana i kostki mascia przeciwbolowa. Na dzien nastepny wyszla mi mala wysypka na kostce na lewej nodze. Zignorowalem to. Ale przez 3 nastepne dni stan sie pogorszyl. Wysypka byla juz od kolana az do stopy. Noga czerwona i spuchnieta, a przy kostce powychodzily bable. Synek mi mowi: "Tata ty masz zelki-misie na nodze". Tak to wygladalo, ale mi do smiechu nie bylo. Wrecz przeciwnie. Tragedia, bo maraton czeka za kilka dni, a tu nie wiadomo co bedzie. Tyle przygotowan. Urlop wziety. Bilet na samolot kupiony. Poszedlem do szpitala na pilny dyzur. Lekarz mowi, ze infekcja i dal antybiotyk. To byl wtorek. Do czwartku stan sie jeszce pogorszyl. W piatek juz zaczal dzialac antybiotyk. Rodzice polecili polozyc obite liscie z kapusty na noge, obandazowac i tak spac cala noc. Noga byla jak u egipskiej mumii. Bingo! Nie ma to jak stara medycyny. Opuchlizna i wysypka zeszly. Dzien przed zawodami stan nogi sie poprawil, ale i tak daleko bylo do normalnosci. Akurat bylem na meczu z KSZO i kilku kolegom pokazalem swoja konczyne. Reakcja byla: "O kurwa".

Tak wygladala chora noga tydzien przed zawodami.






To juz w dniu startu.

Nadszedl dzien maratonu. Pytanie biec czy nie biec. Pogoda nie zachecala, poniewaz cala noc i dzien padal deszcz. Do tego zimno i wietrznie. Postanowilem, ze pojade na zawody i wystartuje, zeby poczuc atmosfere wydarzenia. Plan byl taki, ze pobiegne tylko 5-10 km i wroce do domu. Nie chcialem ryzykowac z taka noga, bo kto wie co tam sie w srodku dzialo. Balem sie, ze moga byc jakies komplikacje. Ale trudno. Jak sie juz przyjechalo to trzeba pokazac nowohucki charakter i wystartowac.

Zawsze przed bieganiem smaruje kolana i kostki mascia przeciwbolowa. Tym razem nie moglem przez wciaz swieze rany. W przeciwienstwie do wielu biegaczy nie stosuje zadnych zadnych energetycznych zeli. Czasem tylko zwykle zageszczone mleko w tubce. Tym razem nawet tego nie wzialem. Chcialem napic sie kawy, ale kilka otwartych knajp na Rynku bylo zbyt oblezonych. Krotko mowiac, pobieglem "na surowo". Zeby dostac jakiegokolwiek kopa zdecydowalem sie zjesc batonik energetyczny otrzymany 2 dni wczesniej w pakiecie startowym. Tak na marginesie to w tym pakiecie byla zajebista koszulka startowa. Swietnie lezy na ciele i ma cudowny kolor. Wpisowe na zawody kosztowalo 80 zl, a ona sama ma wieksza wartosc.



Jednak jak sie okazalo najlepszym naturalnym dopingiem przedstartowym jest atmosfera pomiedzy zawodnikami w "wiosce olimpijskiej". Naprawde mega mega fajna rzecz. Wspolna rozgrzewka czy przebieralnia, gdzie kazdy staral sie motywowac swoich sasiadow najbardziej jak mogl. Krotkie rozmowy czy porady bardziej doswiadcznych zawodnikow i slowa otuchy strasznie pomagaja. Zajebista sprawa. Oprocz tego konwojazerka, ktora prowadzil Tomasz Zimoch to bylo mistrzostwo swiata. Zwlaszcza jego jedno, ale to czesto powtarzane zdanie : "Ile jeszcze do startu?". Moim zdaniem ten gosciu ma najlepszy glos w Polsce. Nawet Zenek Martyniuk sie przy nim chowa. Dlaczego on nie spiewa? Very Happy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Winnetou



Dołączył: 30 Sie 2004

PostWysłany: Wto Lip 16, 2019 3:23 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nadeszla pora startu. Na poczatku ruszyla elita: Murzyni i polska czolowka maratonczykow. Ja sie ustawilem kolo pacemakerow z czasem 5h. To taka gwarancja, ze jak sie bedzie bieglo caly czas z nimi to sie ukonczy wyscig w tym czasie. Fajna sprawa. Zatem po 10 minutach od startu wystartowalismy i my. Na poczatku rundka kilku km wokol Blon. Latwo i przyjemnie, nawet mimo kiepskiej pogody. Nie zabralem ze soba mp3 do sluchania muzyki, poniewaz chcialem miec kontakt z otoczeniem. Tzn.poogladac wysportowane dziewczyny, porozmawiac z ludzmi, poprzybijac setki piatek z kibicami. Oto to chodzi w takim dniu. A pytanie "Jak pokonac Murzynow" w tym momencie zeszlo na dalszy plan Very Happy .

Okolo 10 km zaczelo mi niebezpiecznie burczec w brzuchu. Zly znak. To musial byc ten cholerny batonik zjedzony przed startem. Blad zoltodzioba. Udalo sie znalezc wolnego Toitoia, co nie bylo takie proste, bo ludzi masa, a toalet bardzo malo. Spedzilem tam 10 minut. Ale przynajmniej mialem czas przemyslec sprawe czy biec dalej. Noga nie bolala, ochota byla, wiec czemu nie. Wykonalem jeszcze telefon do swoich siostrzencow, zeby przyjechali na Plac Centralny z papierem toaletowym. W Toitoiach pokonczyla sie juz srajtasma (niedziwne jak przebieglo kilka tys.ludzi), a moge pozniej potrzebowac. Kiedy wrocilem na trase, bylem praktycznie ostatni. Musialem wszystkich gonic. Bardzo pomogla mi w tym muzyka, a zwlaszcza Disco Polo, ktora puszczano z wielkich kolumn w kilku miejscach na trasie. Takie piosenke jak "Ona tanczy dla mnie" czy "Przez te oczy zielone" niosly mnie do przodu. Kiedys ich nie lubilem, ale teraz bardzo milo mi sie kojarza.

I w takim fajnym nastawieniu dobieglem do Plazy, gdzie byl 18 km. Tam nastapil pierwszy kryzys, ale psychiczny. Otoz z drugiej strony, od Nowej Huty, wracali juz zawodnicy. I to nie Murzyni, lecz sami biali. Im do mety zostalo ledwie kilka km, a mi jeszcze 23. Chwile pozniej spotkalem pare znajomych Polakow poznanych kiedys w UK, ale nie widzianych juz 10 lat. Super bylo sie spotkac niespodzewanie w takim miejscu z kims dawno niewidzianym. Mozna bylo milo porozmawiac, ale przede wszystkim liczylo sie wsparcie psychiczne, zwlaszcza kiedy dotarlismy to do Starej Huty i czulo sie juz w nogach te 30 km. Wtedy tez zjadlem swoj pierwszy posilek na trasie. Byla to gorzka czekolada i banany przygotowane przez organizatorow , a rozdawane przez nastoletnich wolnotariuszy. Do dzisiaj sie zastanawiam jakim cudem w taki wolny od szkoly, wietrzny, zimny i deszczowy dzien oficjele przyprowadzili setki tych mlodych ludzi do obslugi zawodow. Co oni im obiecali albo za jakie grzechy? No nie wiem, ale czapki z glow dla tej mlodziezy. Kiedy po wizycie w Toitoju skonczyly mi sie chusteczki, a bylem jeszcze daleko od Huty, a w razie czego potrzebowalem miec cos w zapasie, wystarczylo ze zapytalem nastolatkow "Czy ma ktos chusteczki", a 10 osob zaoferowalo mi swoje. Super sprawa.

Kilka ostatnich km to juz bieg sila woli i przepiekna walka toczona z samym soba. Nie wolno bylo sie zatrzymac, bo by sie juz nie ruszylo z miejsca. Siku to tylko tak na szybko. Nogi twarde jak z kamienia. Kazdy krok wydawal sie byc tym ostatnim. Ze na wiecej juz mnie nie bedzie stac. Na szczescie moi znajomi biegli tym samym tempem co ja, wiec dawalismy sobie zmiany. Jak kolarze. Bez kogos bliskiego, na poziomie amatorskim, samotnie chyba nie da sie ukonczyc maratonu. Wsparcie psychiczne jak tak samo potrzebne jak mocne nogi. Zwlaszcza ambicja zeby nie byc gorszym, ze przeciez skoro oni moga jeszcze biec, to ja tez moge. I oni tez w ten sposob mysleli. Na ostatnim km dzieki licznym wiwatujacym kibicom dostalem super speedu. Bieglem sprintem. Zostawielm znajomych z tylu. Doping kibicow naprawde dziala cuda. Juz wiem co czuja lekkoatleci na stadionach albo Malysz ze Stochem na zawodach w Polsce. Albo pilkarze Hutnika Very Happy .

Tym sposobem udalo mi sie ukonczyc swoj pierwszy maraton. Czas kilka minut ponizej 5h. Ale to bylo malo wazne. Liczyl sie udzial. Tak na marginesie, to jako kurdupel nigdy nie bede mial szans z dryblasami, ktorzy majac 2 razy dluzszy krok, wykonuja 2 razy mniej pracy. Prawda? Wink .

Uczucie jakiego wtedy doznalem bylo jednym z najpiekniejszych jakie kiedykolwiek mialem w zyciu. Porownywalne tylko do tego kiedy rodzil sie moj syn i Hutnik ogrywal Sigme Olomuniec. Wspaniale uczucie. Moja Nirwana.

Na nastepny dzien nie tylko nogi, ale cale cialo bolalo jak cholera. Kazdy ruch sprawial bol. Mnie bardzo pomogl masaz u Piotra bylego hutniczego masera. Przefajny czlowiek. Oprowadzajac mnie po swoim mieszkaniu i pokazujac na kuchnie i sypialnie rzekl; "Tu jest jedzonko, a tu dupconko" Laughing .

Teraz zauroczony dlugodystansowym bieganiem zrobilem plany na przyszlosc:
- w tym roku zaliczylem juz pol maraton w angielskim St Albans. Na jesieni bedzie pol maraton krakowski i 13 km Bieg Trzech Kopcow,
- lata 2020-2021 to plan na zdobycie Korony Maratonow Polskich, czyli 5 biegow w Krakowie, Debnie, Warszawie, Poznaniu i Wroclawiu,
- do 2024 roku wystartowac w ultra maratonie na 100 km,
- i plan z ostatniej chwili, zachecony przez Metala, aby w 2020 roku wystartowac w zimowym Ultra-Trialu.

Wiem, ze to wszystko brzmie abstrakcyjnie, ale jeszcze kilka lat temu tak samo niemozliwe wydawalo mi sie ukonczenie maratonu. Zatem Winnetou do dziala!

Wszystkich zajawionych bieganiem zapraszam do mojej przygody. Bedzie nam razniej w hutniczym gronie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Winnetou



Dołączył: 30 Sie 2004

PostWysłany: Czw Lip 18, 2019 2:59 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Na zakonczenie mojej relacji wrzucam troche zdjec.

Trasa maratonu.



Przed startem.


Na starcie.


Na trasie.


Walka z pogoda i samym soba.


Ostatnia prosta.


Na mecie.


Pekajacy z dumy Very Happy


Bosy Biegacz z flaga Polski - Pawel Mej z Baczkowa kolo Bochni. Ten i kilkanascie innych maratonow przebiegl on na bosaka. Mial czas 06:02:41 i zajal przedostatnie miejsce, ale wielki szacunek dla niego. Zwlaszcza, ze nie jest do konca sprawny intelektualnie.





Wiele innych fantastycznych zdjec mozna znalezc na
https://www.cracoviamaraton.pl/gallery/371/galeria
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
dzuhas



Dołączył: 15 Gru 2004
Skąd: KrK

PostWysłany: Pią Lip 19, 2019 11:23 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<3
_________________
pzdr Osiek
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
metal
Site Admin


Dołączył: 23 Sie 2004
Skąd: http://www.hutnik.krakow.pl

PostWysłany: Pon Sie 12, 2019 9:57 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ostatnie dni zapisów na Nowa Huta w Czterech smakach BIEG NOCNY - LATO:

24 sierpnia, Łąki Nowohuckie, 5 i 10 km:
https://ultratrailmalopolska.pl/pl/2019/06/19/nowa-huta-czterech-smakach-lato/

Zapraszam serdecznie Smile

_________________
Staram się pisać poprawnie po polsku!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum forum.hutnik.krakow.pl Strona Główna -> Kogel-Mogel Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB (C) 2001, 2005 phpBB Group
Theme Tesko 1.3 created by JR9 Styles